Odroczenie nowelizacji ustawy o OZE – szansa na doprecyzowanie i zmiany w systemie aukcyjnym

Odroczenie o pół roku implementacji nowych zasad wsparcia dla producentów zielonej energii oraz zapowiedziana przez rząd nowelizacja tych przepisów daje nadzieję na ich doprecyzowanie i wprowadzeni rozwiązań, które będą bardziej sprzyjać inwestorom działającym na rynku odnawialnych źródeł energii.

Foto 1628, Ustawa OZE aukcjeZgodnie z zapisami pierwotnej wersji ustawy o OZE, system aukcyjny miał wejść w życie z początkiem stycznia 2016 r., zastępując stosowany dotychczas w Polsce system zielonych certyfikatów. Sytuacja zmieniła się jednak tuż przed końcem 2015 r.

Pod koniec grudnia w parlamencie pojawił się przygotowany przez PiS projekt nowelizacji ustawy o OZE, który już po kilku dniach został uchwalony i podpisany przez prezydenta, i który przesunął termin wejścia w życie systemu aukcyjnego z 1 stycznia na 1 lipca 2016 r.

Czytaj dalej

Szkoci nie przejmują się mniejszym nasłonecznienie i instalują systemy fotowoltaiczne

Szkoci nie przejmują się mniejszym nasłonecznienie i instalują systemy fotowoltaiczne. Szczególnie dobrze, choćby na tle innych europejskich krajów, w Szkocji rozwija się energetyka obywatelska i sektor małych systemów solarnych. W jednym z najgorzej nasłonecznionych regionów Europy przybywa instalacji fotowoltaicznych. Najnowsze dane na ten temat, które przedstawił brytyjski regulator Ofgem (Office of Gas and Electricity Markets), pokazują, że w ubiegłym roku potencjał energetyki słonecznej w Szkocji wzrósł o 28 proc. W 2015 r. Szkoci zainstalowali systemy fotowoltaiczne o mocy 39 MW, a ich łączny potencjał wzrósł do 179 MW, z czego aż 159 MW stanowią małe instalacje fotowoltaiczne na dachach. Tymczasem jeszcze w 2010 r. potencjał energetyki słonecznej w Szkocji wynosił zaledwie 2 MW. Obecnie już ponad 44 tys. szkockich gospodarstw domowych posiada instalacje fotowoltaiczne. W mniejszym stopniu z fotowoltaiki korzystają firmy. Takich instalacji PV w Szkocji jest około 850, a ich łączny potencjał wynosi 16 MW. Sektor domowych instalacji solarnych rozwija się w Szkocji m.in. dzięki inicjatywom społecznym takim jak spółdzielnia tworzona przez mieszkańców Edynburga. Według Johna Forstera ze szkockiego stowarzyszenia branży fotowoltaicznej Solar Trade Association Scotland, duży wzrost potencjału domowych instalacji fotowoltaicznych to przede wszystkim efekt regulacji dla sektora budownictwa, które zachęcają do wykorzystania fotowoltaiki. – Ponieważ nowe domy stanowią tylko mały ułamek dostępnego potencjału, kluczowe jest znalezienie rozwiązań, które pozwolą na wykorzystanie fotowoltaiki także na starszych domach – ocenia John Foster. Szkocja to jeden z europejskich liderów w produkcji energii odnawialnej. W ubiegłym roku udział OZE w szkockim miksie energetycznym powinien przekroczyć 50 proc. W 2014 r. ten udział wyniósł 49,7 proc. Potencjał OZE w Szkocji wynosił na koniec III kwartału 2015 r. 7,504 GW.

Szkocki rząd podtrzymuje, że do 2030 r. energetyka odnawialna będzie niemal całkowicie zaspokajać zapotrzebowanie na energię Szkocji – mimo – jak określił to ostatnio minister energii Szkocji Fergus Ewing – szkodliwej polityki energetycznej Londynu. Brytyjski rząd podał niedawno, że w okresie od stycznia do września 2015 r. energetyka odnawialna zaspokajała około 1/4 zapotrzebowania na energię elektryczną w Wielkiej Brytanii.

Niedługo Prosument tylko dla instalatorów z certyfikatem UDT

Jedna ze zmian wprowadzonych w tym roku przez NFOŚiGW w programie Prosument, z którego można uzyskać dofinansowanie na zakup i montaż domowych mikroinstalacji OZE, dotyczy wprowadzenia do programu obowiązku posiadania przez instalatora wykonującego instalację objętą dofinansowaniem z Prosumenta certyfikatu wydawanego przez Urząd Dozoru Technicznego.

Zgodnie z wymaganiami dotyczącymi uprawnień do projektowania i montażu mikroinstalacji zawartymi w programie Prosument, „do montażu systemów fotowoltaicznych, źródeł ciepła opalanych biomasą, pomp ciepła i kolektorów słonecznych, dla wniosków o dofinansowanie składanych po 01/01/2016, wykonawca musi posiadać ważny certyfikat instalatora wystawiony przez Prezesa Urzędu Dozoru Technicznego dla odpowiedniego rodzaju odnawialnego źródła energii”.

Zgodnie z zasadami programu Prosument, od początku 2016 r. z wnioskiem do banku czy WFOŚiGW należy złożyć m.in. projekt i opis instalacji oraz kosztorys oraz potwierdzenie przez projektanta spełnienia wymagań programu – „sporządzone przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane do projektowania w odpowiedniej specjalności instalacyjnej lub certyfikat wystawiony przez Prezesa Urzędu Dozoru Technicznego odpowiednio w zakresie danego rodzaju urządzeń”.

Problem w tym, że dla małych firm, rozpoczynających działalność na dopiero powstającym w Polsce rynku prosumenckim, szkolenie oraz egzamin organizowany przez Urząd Dozoru Technicznego to znaczące koszty.

Aby uzyskać certyfikat choćby na jedno urządzenie, trzeba wydać około 2,2 tys. zł. Aby uzyskać certyfikaty na inne urządzenia, ta kwota zwiększa się do ponad 8 tys. zł. Krajowy Fundusz Szkoleń nie dysponuje już pieniędzmi na szkolenia do końca roku. Program Prosument miał tworzyć miejsca pracy, a obecnie je zamyka dla firm instalacyjnych – komentuje przedstawiciel jednej z firm montujacych mikroinstalacje OZE.

Przedstawiciele branży zwracają ponadto uwagę na fakt, że kryteria programu wykluczają instalatorów, którzy zebrali bogate doświadczenie choćby na rynku niemieckim, a którzy nie legitymują się certyfikatem UDT.

Przeciwnicy tego rozwiązania wskazują ponadto, że obowiązku posiadania certyfikatu UDT przez osobę wykonującą mikroinstalacje nie narzuca ustawa o odnawialnych źródłach energii.

Jak na te argumenty odpowiada Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, czyli autor programu Prosument?

Argumenty NFOŚiGW

NFOŚiGW tłumaczy, że wpisanie obowiązku posiadania certyfikatu UDT przez instalatorów w programie Prosument od 1 stycznia 2016 r. wynika z troski o „zapewnienie wysokiej jakości i trwałości dofinansowywanych przedsięwzięć”, a ten postulat został wprowadzony do programu po „szerokich konsultacjach społecznych”. Fundusz dodaje, że w trakcie konsultacji wypowiadało się kilkanaście firm instalacyjnych i zdecydowana większość nie zgłaszała uwag do tej propozycji.

Rzeczniczka NFOŚiGW Magdalena Skłodowska w odpowiedzi na pytanie portalu Gramwzielone.pl uzasadnia wprowadzenie obowiązku posiadania certyfikatu UDT faktem, że ma to na celu „podniesienie kwalifikacji instalatorów, podniesienie jakości, bezpieczeństwa i trwałości instalacji czy ułatwienie wyboru inwestorom”, a także jest podyktowane troską o jak najwyższą jakość instalacji finansowanych ze środków publicznych – mimo, że – jak zaznacza rzecznika Funduszu – prawo nie nakłada obowiązku montowania mikroinstalacji OZE przez instalatorów z certyfikatem.

Wprowadzenie wymogu posiadania certyfikatu UDT zostało poprzedzone przeprowadzeniem szerokich konsultacji społecznych, w tym z przedstawicielami branży OZE, a sugestie zmian były zgłaszane także przez organizacje branżowe. Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV oceniło, że wymóg z jednej strony ogranicza dostęp do wykonywania instalacji w stosunku do pierwotnej wersji programu, a z drugiej strony obecne niewielkie doświadczenie wielu instalatorów w zakresie montażu elektrowni PV sprawia, że wiele elektrowni jest wykonywanych błędnie. Wymóg certyfikacji powinien przełożyć się na wzrost jakości montowanych instalacji – komentuje Magdalena Skłodowska.

Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV w stanowisku wysłanym do portalu Gramwzielone.pl ocenia, że „wprowadzenie obowiązkowego wymogu posiadania przez instalatorów certyfikatów mikroinstalatora OZE jest logicznym następstwem wdrożenia tej certyfikacji w Polsce, mimo iż ogranicza dostęp do rynku instalacji PV”.

Zasadne są wszelkie dążenia NFOŚiGW do zapewniania odpowiedniej jakości wykonywanych instalacji, szczególnie w kontekście niewielkiego doświadczenia polskiego rynku. Jednak samo powierzenie wykonania prac montażowych certyfikowanym instalatorom nie rozwiąże wszystkich problemów. Kluczowe pytanie, jakie należałoby sobie zadać, to czy obecna formuła certyfikacji mikroinstalatorów OZE w pełni przekłada się na poprawę jakości wykonywanych instalacji – komentuje Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV.

Stowarzyszenie zaznacza ponadto, że „certyfikacja instalatorów może pomóc w ograniczeniu błędów montażowych, jednak obecna podstawa programowa a co za tym idzie szkolenia i egzaminy są zdecydowanie w zbyt dużym stopniu nastawione na teorię, a w zbyt małym na praktykę”.

SBF Polska PV proponuje ujednolicenie samego procesu prowadzenia szkoleń szczególnie w zakresie infrastruktury i metodyki prowadzenia zajęć praktycznych. – W poprawie jakości wykonywanych instalacji na tak młodym jak polski rynek pomogłoby wprowadzenie przez NFOŚiGW bardziej szczegółowych wytycznych w zakresie doboru i wykonania mikroinstlacji, które byłyby weryfikowane podczas jej odbioru – proponuje ponadto Stowarzyszenie.

Certyfikat instalatora UDT

System certyfikowanych instalatorów mikroinstalacji OZE został wprowadzony we wrześniu 2013 r. w ramach tzw. małego trójpaku, czyli nowelizacji Prawa energetycznego. Implementowanie systemu certyfikacji do polskiego prawa wymagała unijna dyrektywa 2009/28/WE o odnawialnych źródłach energii. System certyfikacji został również wpisany do ustawy o odnawialnych źródłach energii z 20 lutego 2015 r.

Posiadanie certyfikatu wskazanego w małym trójpaku nie jest jednak obowiązkiem instalatorów montujących mikroinstalacje OZE. Mimo, że na początku posiadania certyfikatu UDT przez instalatorów wymagały zakłady energetyczne, które podłączały do sieci instalacje pierwszych prosumentów, Ministerstwo Gospodarki i Urząd Regulacji Energetyki jednoznacznie stwierdziły, że nie ma obowiązku posiadania przez instsalatorów takiego certyfikatu.

W odpowiedzi na pytanie dotyczące zasadności wprowadzenia obowiązku posiadania certyfikatu UDT przez instalatora montującego instalacje w programie Prosument NFOŚiGW zwraca uwagę, że takich instalatorów w naszym kraju jest już około 1000.

W momencie zatwierdzania zmian przez Zarząd NFOŚiGW lista certyfikowanych instalatorów obejmowała niemal 500 osób, a obecnie jest to niemal 1000 osób. Można więc przypuszczać, że system stał się popularny wśród instalatorów, a inwestor nie będzie miał problemu ze znalezieniem certyfikowanego wykonawcy – komentuje rzeczniczka NFOŚiGW.

gramwzielone.pl

Nowe zasady dopłat dla prosumentów

Na dwa tygodnie przed wejściem w życie nowego systemu wsparcia dla prosumentów w postaci taryf gwarantowanych operatorzy energetyczni potwierdzają interpretację nowego sposobu rozliczeń, którą przedstawiło Ministerstwo Gospodarki, a która nie jest zgodna z interpretacjami przeważającymi do tej pory na rynku, w tym z opinią autorów poprawki prosumenckiej wprowadzającej do ustawy o OZE system taryf gwarantowanych.

Inwestorzy uruchamiający mikroinstalacje OZE od początku stycznia 2016 r. zostaną objęci – zgodnie z funkcjonującą ustawą o odnawialnych źródłach energii – nowym systemem wsparcia w zakresie zasad sprzedaży energii do sieci. W przypadku mikroinstalacji o mocy do 10 kW będą mogli skorzystać z tzw. systemu taryf gwarantowanych, w ramach którego za sprzedaż energii do sieci będzie przysługiwać stała w okresie 15 lat, gwarantowana i preferencyjna taryfa.

W przypadku uruchamianych w 2016 r. instalacji fotowoltaicznych, wiatrowych i wodnych o mocy do 3 kW, gwarantowana stawka sprzedaży energii do sieci wyniesie w każdym przypadku 0,75 zł/kWh. W przypadku instalacji w przedziale mocy 3 kW – 10 kW taryfy gwarantowane będą nieco niższe, ale zostaną nimi objęte także instalacje biogazowe.

Z kolei mikroinstalacje większe, o mocy od 10 kW do 40 kW, lub instalacje do 10 kW, ale objęte wsparciem inwestycyjnym z programu Prosument lub uruchomione do końca 2015 r., od 2016 r. zostaną objęte wsparciem w ramach tzw. net-meteringu (bilansowania). Ich właściciele będą mogli sprzedawać niewykorzystane nadwyżki energii do sieci, otrzymując za nie równowartość 100 proc. średniej ceny energii w hurcie (średnia z poprzedniego kwartału).

Jednak w systemie net-meteringu sprzedaż energii ma podlegać również bilansowaniu w okresach półrocznych z energią pobraną w danym półroczu z sieci. Jeśli w ciągu danego półrocza właściciel mikroinstalacji fotowoltaicznej odda do sieci np. 3 MWh energii elektrycznej, a sam pobierze z sieci 2 MWh, wówczas za 1 MWh nadwyżki oddanej do sieci będzie mu przysługiwać wynagrodzenie równe 100 proc. hurtowej ceny energii. Dodatkowo będzie musiał jednak zapłacić, od 2 MWh energii pobranej z sieci i zbilansowanej z energią wprowadzoną do sieci, wszystkie opłaty z wyjątkiem opłaty za energię, a więc opłaty dystrybucyjne, handlowe itp.

Dodatkową korzyścią – podobnie zresztą jak w systemie taryf gwarantowanych – będą oczywiście oszczędności z niezakupionej energii z sieci, zamiast której właściciel mikroinstalacji wykorzysta na swoje potrzeby energię, którą sam wyprodukował.

Biorąc pod uwagę, że średnia cena energii na rynku hurtowym, która ma przysługiwać w systemie net-meteringu, jest znacznie niższa niż cena za sprzedaż energii w systemie taryf gwarantowanych, korzystniejszy wydaje się ten drugi system wsparcia.

Do tej pory na rynku OZE przeważała opinia, bazująca na tekście przyjętej w lutym br. przez parlament ustawy o odnawialnych źródłach energii, zgodnie z którą taryfy gwarantowane mają przysługiwać dla instalacji uruchamianych po 2015 r. za każdą ilość energii oddanej do sieci.

Tymczasem inną interpretację przedstawiło Ministerstwo Gospodarki (zanim zostało rozwiązane). Zgodnie z opinią resortu gospodarki „taryfa gwarantowana będzie przysługiwać tylko za zbilansowane nadwyżki energii wprowadzonej do sieci”.

Taką interpretację potwierdził następnie Urząd Regulacji Energetyki. W odpowiedzi na pytanie portalu Gramwzielone.pl rzecznik URE Agnieszka Głośniewska poinformowała, że Urząd skłania się ku interpretacji resortu gospodarki, wskazując jako podstawę art. 41 ust 14 ustawy o OZE.

Jak zatem będą rozliczani właściciele mikroinstalacji uruchamianych od początku 2016 r., którzy mogą skorzystać z systemu taryf gwarantowanych?

Jeśli operatorzy, na których spadnie obowiązek rozliczeń z prosumentami, przyjmą interpretację resortu gospodarki i URE, wówczas beneficjenci systemu taryf gwarantowanych będą otrzymywać taryfy gwarantowane, ale tylko za oddane do sieci nadwyżki – po półrocznym zbilansowaniu z energią kupioną z sieci.

Wiele wskazuje, że właśnie z taką interpretacją systemu taryf gwarantowanych muszą się liczyć prosumenci uruchamiający swoje mikroinstalacje po 31 grudnia 2015 r. Interpretację systemu taryf gwarantowanych uwzględniającą ich półroczne bilansowanie potwierdzają bowiem operatorzy energetyczni.

Na pytanie portalu Gramwzielone.pl dotyczące interpretacji taryf gwarantowanych pod kątem połączenia tego systemu z bilansowaniem odpowiedzieli rzecznicy Enei, Energi i Taurona. Nie odpowiedziało biuro prasowe PGE.

W naszej ocenie system wsparcia został wprowadzony po to by klient w pierwszej kolejności zaspakajał swoje potrzeby energetyczne. Łącząc to z regulacją, mówiącą o półrocznych okresach bilansowania, zaproponujemy model, w którym tylko nadwyżki będą rozliczane po takich cenach – poinformował Sławomir Krenczyk, rzecznik prasowy Enei.

Podobną interpretację potwierdził Tauron. Rzecznik prasowy Tauron Sprzedaż Elżbieta Bukowiec poinformowała Gramwzielone.pl, że „Tauron Sprzedaż sp. z o. o. będzie rozliczała prosumentów uruchamiających swoje mikroinstalacje po 1 stycznia 2016 r. w ramach tzw. systemu taryf gwarantowanych z uwzględnieniem następujących zasad: będzie płacić prosumentom stawki wskazane w art. 41 ust 10 i ust. 15 z uwzględnieniem zapisów ust. 18 ustawy o OZE i stawki te będą płacone tylko za nadwyżki powstałe po półrocznym zbilansowaniu energii pobranej i wprowadzonej do sieci przez prosumenta”.

Z kolei rzecznik prasowy Grupy Energa Beata Ostrowska poinformowała, że Energa obecnie czeka na oficjalne stanowisko w tej sprawie ze strony Izby Skarbowej i Celnej.

Beata Ostrowska dodaje, że Energa nie otrzymała jak dotąd oficjalnego stanowiska ministerstwa ani Urzędu Regulacji Energetyki, „niemniej jednak z punktu widzenia spółki najrozsądniejszym wydaje się rozliczanie jedynie nadwyżki produkcji wynikającej z salda energii wprowadzonej do sieci po cenach regulowanych, a nie całego wyprodukowanego wolumenu w danym źródle”.

Rzecznik Grupy Energa dodaje, że „ponadto ważne w tej kwestii będzie również stanowisko OREO (Operatora Rozliczeń Energii Odnawialnej), podmiotu odpowiedzialnego za rekompensatę kosztów zakupu energii z taryfy gwarantowanej” i informuje, że takie stanowisko powinno zostać zaprezentowane w najbliższym czasie.

Ustawa o odnawialnych źródłach energii [PDF]

gramwzielone.pl

Net-metering i taryfa G12. Jak będą rozliczać się „dwustrefowi” prosumenci?

Net-metering i taryfa G12. Jak będą rozliczać się „dwustrefowi” prosumenci?

Net-metering i taryfa G12. Jak będą rozliczać się "dwustrefowi" prosumenci?

Foto. energynetde, flickr cc

Ministerstwo Gospodarki zaleciło prosumentom, którzy obecnie kupują energię w taryfie dwustrefowej G12 i którzy z dniem 1 stycznia 2016 r. zaczną sprzedawać energię w ramach wpisanego do ustawy o OZE systemu bilansowania (net-meteringu), aby przeszli na rozliczanie kupowanej energii w systemie taryfy jednostrefowej, ponieważ bilansowanie w dwóch taryfach może być utrudnione. Czy jednak takie rozwiązanie, które wydaje się mniej korzystne dla „dwustrefowych” prosumentów rzeczywiście jest potrzebne?

Czytaj dalej

Panel fotowoltaiczny REC TwinPeak

Skandynawska firma REC Solar przedstawia nowy panel fotowoltaiczny REC „TWINPEAK“, który ukrywa w sobie szereg innowacyjnych rozwiązań pozwalających na maksymalizację otrzymywanej mocy i umożliwiających wydłużenie okresu eksploatacji.

Czym jest panel fotowoltaiczny REC TwinPeak?

REC TwinPeak to nowy panel solarny z innowacyjnym rozmieszczeniem ogniw i nową technologią ich produkcji, co podnosi moc panelu polikrystalicznego do 275 Wp. Zbiór wszystkich ulepszeń technologicznych nowego panelu REC TwinPeak powoduje wzrost jego mocy o 10 Wp w porównaniu z dotychczas stosowanym panelem serii REC PE.

Największa różnica w panelach REC TwinPeak w porównaniu ze standardowymi panelami solarnymi widoczna jest już w konstrukcji samego ogniwa fotowoltaicznego. Nowe ogniwo wywodzi się ze standardowego, o wymiarach 156 x 156 mm, rozciętego na dwie części o tej samej wielkości (156 x 78 mm). Na panelu mieści się więc 120 półogniw.

Panel jest później podzielony na dwie „twin” (bliźniacze) sekcje z sześćdziesięcioma ogniwami połączonymi w trzy serie po dwadzieścia ogniw każda. Ww. dwie sekcje są później połączone równolegle w osi symetrii panelu i tak powstaje panel ze stu dwudziestoma ogniwami (rys. 1).

Czytaj dalej

Za 35 lat bedziemy mieli 100% energii z OZE

Do 2050 roku świat może produkować niemal całą potrzebną mu energię ze źródeł odnawialnych. To technicznie możliwe i opłacalne ekonomicznie – przekonują autorzy najnowszego raportu Greenpeace pt. „rewolucja energetyczna”. Jak wygląda ta wizja przyszłości?

Data publikacji raportu nie jest przypadkowa – zespół pod redakcją niemieckiego dra inż. Svena Teske prezentuje go na niecałe trzy miesiące przed rozpoczęciem szczytu klimatycznego ONZ w Paryżu (tzw. COP21). To właśnie na nim ma zapaść decyzja o nowym globalnym porozumieniu ws. redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Czytaj dalej

Ograniczenie wsparcia dla Polaków – prosumentów.

http://www.ieo.pl/dokumenty/newsletter/oze73/logo.png

Ograniczenie wsparcia dla Polaków – prosumentów w nowelizacji ustawy „anty OZE” i dotacje dla koncernów energetycznych.

W przełomowym momencie pięcioletniej batalii w Parlamencie o kształt ustawy o OZE i oplatania jej kagańcem przepisów blokujących rozwój branży, jeden z internautów napisał, że prawdopodobnie największą wadą ustawy jest ciągle to, że … niechcący mogłaby doprowadzać do rozwoju OZE. W szczególności dotyczy to uchwalonych przepisów prosumenckich i strona rządowa – proponując 15 maja br., ich pilną nowelizację, chce najwidoczniej to niedopatrzenie naprawić.

Wg. Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa IEO, wydaje się, że autorzy nowelizacji ustawy, niestety anty-prosumenckiej, postawili sobie niezwykle ambitnie i – wydawałoby się – sprzeczne cele: skuteczne zablokowanie lub przynajmniej wyraźne organicznie rozwoju energetyki prosumenckiej (dla przypomnienia; chodzi o 800 MW nowych mocy do 2020 roku), ale w taki sposób, aby dało się na tym zarobić i rządowi i jego państwowym koncernom energetycznym, a nie Polakom- prosumentom.

Wydawałoby się, że na segmencie mikroprosumenckim, w którym wg IEO dzięki taryfom FiT w latach 2016-2020 ma być wytworzone 4% energii ze wszystkich OZE objętych ustawowym systemem wsparcia, a koszt tego wyniesie tylko 2% całkowitych kosztów wsparcia przewidzianych w ustawie o OZE, nikt nie może zarobić kroci, a zwłaszcza korporacje. Okazuje się że nawet na niewielkiej cząstce rynku prosumenckiego, która nie powinna wykazywać nadwyżek, koncerny potrafią wygenerować zysk, o ile rząd im w tym pomoże znowelizowanym przepisami adresowanymi dla … prosumentów.

Projekt nowelizacji polega przede wszystkim na iluzji, że większość prosumentów może dla siebie matematycznie obliczyć wystarczająco atrakcyjne taryfy gwarantowane FiT dla prosumentów, przy założonej nieatrakcyjnej stopie zwrotu. W tym celu autorzy poprawki z Ministerstwa Gospodarki oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaproponowali prosumentom skorzystanie z niezwykle skomplikowanego wzoru – równania, które po pierwsze nie uwzględnią rzeczywistych i wszystkich kosztów po stronie prosumenta (nie ma możliwości uczciwego taryfowania), a po drugie … nie ma rozwiązania.

Obliczane na podstawie tego wzoru taryfy będą zawsze za niskie i po pierwsze zmuszać będą prosumentów do dopłacania (pokrywania strat finansowych), a z drugiej strony prowadzić do absurdu polegającego na tym, że w efekcie nierealnego (nadmiernego) obniżenia wysokości taryf dla prosumentów w systemie pojawi się ukryta pomoc publiczna (tzw. „windfall profit”) dla koncernów energetycznych pozyskujących energię po zaniżonej (dotowanej przez samych prosumentów) cenie.

źródło: http://www.ieo.pl/pl/newsletter/oze/989-newsletter-56–maj-2015.html